• Post published:
You are currently viewing Z nowym trenerem po nowe cele! Polscy curlerzy gotowi do mistrzostw Europy.

Od meczu z gospodarzami turnieju, Czechami, w środę 28 października reprezentanci Polski rozpoczną udział w tegorocznych Mistrzostwach Europy mężczyzn w curlingu. Impreza w Ostrawie odbędzie się w odmiennej formule niż dotychczasowe czempionaty Starego Kontynentu.

W zawodach wystartuje 12 narodowych reprezentacji, a nie jak do tej pory 10. Zostały one podzielone na dwie grupy, Biało-Czerwoni trafili do gr. B wraz z: Czechami, Hiszpanią, Norwegią, Szwajcarią i Szwecją. Po rozegraniu rundy meczów „każdy z każdym” w grupie, po dwie najlepsze drużyny awansują do półfinałów, a po nich zmierzą się w meczach o medale.

Żaden zespół nie spada do Dywizji B, jak to było w minionych latach. Uczestników przyszłorocznych mistrzostw Europy wyłoni ranking sporządzony na podstawie klasyfikacji w mistrzostwach świata Dywizji A i B. Według założeń Światowej Federacji Curlingu, ma to dodatkowo zwiększyć rangę rywalizacji w MŚ.

W Ostrawie nasz kraj reprezentują aktualni mistrzowie Polski, team prowadzony przez skipa Konrada Stycha. To drużyna, która w ubiegłym roku w Lohji (Finlandia) zajęła bardzo dobre 7. miejsce, dające utrzymanie w ME (pierwszy raz w historii polskiego curlingu) oraz prawo gry w mistrzostwach świata 2026. Bartosz Łobaza (lead), Marcin Ciemiński (drugi), Krzysztof Domin (trzeci, wiceskip), rezerwowy Maksym Grzelka oraz Stych to zawodnicy już dość doświadczeni w dużych imprezach i wciąż się rozwijający, podnoszący poziom swojej gry.

Dalszemu rozwojowi drużyny, reprezentującej w rozgrywkach krajowych Wałbrzyski Klub Curlingowy, służyły zmiany, do jakich doszło w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Najważniejszą z nich była zmiana trenera.

– Od poprzednich mistrzostw Europy działo się u nas bardzo dużo – opowiada wice skip Krzysztof Domin. – Utrzymanie w grupie A mistrzostw Europy, awans do mistrzostw świata, siódme miejsce – to był historyczny wynik. Jesteśmy z niego dumni. Po ME nastąpiły bardzo intensywne dla nas miesiące. Były kwalifikacje olimpijskie, które nie zakończyły się powodzeniem, potem w marcu mistrzostwa świata, gdzie zajęliśmy 12. miejsce i utrzymaliśmy się wśród najlepszych – co w rywalizacji z takimi rywalami też należy uznać za sukces. W mistrzostwach świata mieliśmy większe wahania formy niż w ME, bardzo dobre mecze przeplataliśmy słabymi i naszym celem w obecnym sezonie i w następnych jest ustabilizowanie formy na wyższym poziomie.

– Po sezonie mieliśmy krótką przerwę, po której doszło do spotkania zespołu, by opracować plan na następne rozgrywki. Jedną z decyzji było coś, co planowaliśmy od pewnego czasu, czyli rozstanie z trenerem Jakubem Baresem – mówi Domin. – Zawdzięczamy mu bardzo dużo, razem przeszliśmy drogę z grupy B mistrzostw Europy, poprzez grupę A, turniej kwalifikacyjny do igrzysk aż po mistrzostwa globu. Zrobił dla drużyny dużo dobrego. Czuliśmy jednak, że w ostatnich miesiącach współpracy to nie do końca było to, na co liczyliśmy. To trochę jak ze zmianami szkoleniowców w tenisie – czasem zawodnicy czują, że potrzebują zmiany, czegoś nowego, odświeżenia. I my tego potrzebowaliśmy. Teraz współpracuje z nami trener Wade Scoffin z Kanady. Fachowiec, który udowodnił swoje umiejętności. W latach 2022–26 był szkoleniowcem Czechów i pod jego wodzą Czesi zagrali na igrzyskach olimpijskich, zarówno para mieszana, jak i czwórka męska. Znaliśmy go wcześniej, spotykaliśmy na zawodach, często rozmawialiśmy. Poznaliśmy jego spojrzenie na curling, a on poznał nasz team. Pytało o niego kilka federacji, jednak zdecydował się na współpracę z nami. To szkoleniowiec bardzo otwarty, już pierwsze miesiące pracy z nim pokazały, że nie chce się skupiać tylko na nas, ale chciałby też służyć całemu polskiemu środowisku curlingowemu i zaangażować się w rozwój dyscypliny w naszym kraju.

Jakie są różnice między czeskim a kanadyjskim szkoleniowcem?

– Są znaczne – uważa Krzysztof Domin – Jakub Bares był trenerem stawiającym mocno na technikę, poprawne wykonywanie zagrań, powtarzalność. Wade Scoffin mniej skupia się na technicznej stronie, bardziej na mentalnej. Bardzo dużo pracuje z nami indywidualnie, rozmawia, wsłuchuje się w potrzeby. Obserwuje, sporo analizuje i na tej podstawie ustawia treningi pod zawodników. Dużo więcej czasu poświęcamy taktyce. To była jedna z naszych słabszych stron, szczególnie w mistrzostwach świata. Często popełnialiśmy błędy, wybierając najtrudniejsze zagrania, gdy można było grać prościej. Dużo tych zmian mamy, zobaczymy jak to wypadnie…

Jak reprezentanci Polski oceniają rywali i swoje szanse w ME?

– Będziemy walczyć o jak najwyższe miejsce. Trafiła nam się bardzo trudna grupa. Norwegia – czwarta drużyna igrzysk, brązowi medaliści igrzysk Szwajcarzy, mistrzowie Europy z zeszłego roku Szwedzi, Czesi – którzy na pewno będą chcieli zaprezentować się u siebie jak najlepiej, no i Hiszpanie, którzy awansowali z grupy B, teoretycznie wydają się trochę słabsi, ale nie można ich lekceważyć. Trudni rywale, ale w poprzednich sezonach już pokazywaliśmy, że potrafimy z nimi grać, walczyć, nieraz napsuliśmy im krwi. Nie stoimy na straconej pozycji! – dodaje wiceskip Biało-Czerwonych.

Mecze reprezentacji Polski w ME w Ostrawie:

28.10, godz. 12.00 – Czechy (skip Lukas Klima)

28.10, godz. 19.00 – Norwegia (Magnus Ramsfjell)

29.10, godz. 14.00 – Hiszpania (Sergio Vez)

30.10, godz. 14.00 – Szwajcaria (Marco Hoesli)

31.10, godz. 9.30 – Szwecja (Oskar Eriksson)

Półfinały ME: 31.10, godz. 18.30

Finał: 1.11, godz. 14.00

W grupie A rywalizują: Austria (skip Jonas Backofen), Belgia (Timothy Verreycken), Holandia (Wouter Goesgens), Niemcy (Benjamin Kapp), Szkocja (Grant Hardie) i Włochy (Stefano Spiller).

Transmisje w stacjach telewizyjnych Polsat Sport (w tym mecze Polaków) oraz Eurosport.

Wyniki live można śledzić na stronie internetowej worldcurling.org

Dofinansowano ze środków budżetu państwa z części, której dysponentem jest Minister Sportu i Turystyki

ME w curlingu 2027 w Polsce? Taki scenariusz jest możliwy!

Polska Federacja Klubów Curlingowych prowadzi rozmowy, których celem jest organizacja Mistrzostw Europy w Curlingu w 2027 roku w Polsce. W ramach przygotowań wstępnie wytypowano dwa obiekty sportowe, które mogą spełniać wymagania World Curling – międzynarodowej federacji zarządzającej tą dyscypliną. Obecnie trwają rozmowy i analizy dotyczące możliwości organizacji wydarzenia w tych lokalizacjach.

Zorganizowanie wydarzenia tej rangi  w Polsce byłoby ogromną szansą na promocję curlingu, zarówno wśród kibiców, jak i osób, które dotychczas nie miały okazji poznać tej dyscypliny. To również możliwość zwiększenia zainteresowania curlingiem w naszym kraju, wzmocnienia jego rozpoznawalności oraz zaprezentowania polskich możliwości organizacyjnych na arenie międzynarodowej.

Na tym etapie projekt znajduje się w fazie przygotowań, a organizacja Mistrzostw Europy w Polsce w 2027 roku pozostaje możliwym scenariuszem.