Jest historyczne, pierwsze zwycięstwo polskich curlerów w mistrzostwach świata! W swoim trzecim spotkaniu w turnieju, rozgrywanym w amerykańskim Ogden City, reprezentanci naszego kraju po doskonałej grze pokonali Niemców aż 11:4. A rywale to mistrzowie Europy z roku 2024!
Dla reprezentacji Polski to pierwszy start w mistrzostwach świata. W mieście, w którym w 2002 roku curlerzy toczyli boje o medale igrzysk olimpijskich, Biało-Czerwoni występują w składzie: Bartosz Łobaza (lead), Marcin Ciemiński (drugi), Krzysztof Domin (trzeci, wiceskip), Konrad Stych (skip), Maksym Grzelka (rezerwowy, z Niemcami nie grał), a trenerem jest Czech Jakub Bares. Po porażkach w dwóch pierwszych spotkaniach: ze Szwajcarią 9:11 i Koreą Południową 4:7, w niedzielną noc zmierzyli się z Niemcami. Team Marca Muskatewitza to najlepsza drużyna Europy z 2024 roku, a w USA występuje w tym samym, mistrzowskim składzie. Na ZIO w Mediolanie-Cortinie zajęła 7. miejsce.
Polacy zwyciężyli 11:4 (2, –1, 1, 0, –1, 4, –2, 4, X, X), a rywale poddali się po 8. partii. Aż dwie z nich zakończyły się tzw. big endem, czyli wysoką wygraną (w tym przypadku za 4 pkt), po bardzo efektownych końcowych zagraniach Konrada Stycha – podwójnych wybiciach.
- To wspaniałe uczucie wygrać pierwszy raz na mistrzostwach świata. Oczywiście, musimy zwyciężyć jeszcze kilka razy, by osiągnąć nasz cel, ale to smakuje świetnie – komentował po meczu Stych. – Czuję, że już dobrze zaadaptowaliśmy się do tego lodu. To dla nas pierwszy występ w mistrzostwach, lód jest inny niż ten, na którym zwykle gramy. Bardzo dziękuję całemu zespołowi.
- Po dwóch porażkach wyszliśmy na ten mecz świetnie skoncentrowani – relacjonuje wiceskip Krzysztof Domin. – Bardzo dużo zagrań nam się udało. To był jeden z najlepszych meczów w historii drużyny. Byliśmy bardzo skuteczni w naprawdę trudnych zagraniach, dobrze prowadziliśmy grę, wykorzystywaliśmy błędy rywali. Kończymy drugi dzień mistrzostw świata w świetnych humorach.
Polacy zdołali też uzyskać big enda w swoim debiutanckim meczu, ze Szwajcarią. Helweci (skip Marco Hoesli) zwyciężyli 11:9 (1, 2, –1, 2, –3, –4, 4, 1, 2, X) po spotkaniu pełnym niesamowitych zwrotów akcji. Na wygraną Biało-Czerwonych za 4 punkty w 6. endzie, przeciwnicy odpowiedzieli takim samym rezultatem w kolejnej partii!
- Pierwszy mecz przegrany po szalonym rollercoasterze, gdzie najpierw przegrywaliśmy 1:5, potem prowadziliśmy 8:5 – mówi Krzysztof Domin. – Widać było, że oba teamy debiutują w takiej imprezie, bo dla tego zespołu rywali to też był debiut w charakterze reprezentacji Szwajcarii. Widać też było, że drużyny nie znają do końca lodu, stąd wiele błędów. Wielka szkoda, że nie dowieźliśmy prowadzenia 8:5 do końca, ale było to dla nas świetne doświadczenie. Wyciągnęliśmy wnioski i wykorzystaliśmy to w trzecim meczu, z Niemcami, gdzie też wyszliśmy na prowadzenie 7:2 i potrafiliśmy tę przewagę utrzymać.
Drugi mecz ekipy Stycha w MŚ był bardzo wyrównany, a Korea Południowa (skip Changmin Kim) zwyciężyła 7:4 (0, 1, 0, 0, –1, 2, –1, 2, –2, 2). – Graliśmy bardzo dobrze, mieliśmy skuteczność jako drużyna ponad 80 procent. Jednak skip Korei zagrał na 95 procent! W meczu zepsuł tak naprawdę jeden kamień. Bardzo trudno gra się przeciw takiej drużynie, gdzie czwartemu wychodzi wszystko. Robiliśmy co mogliśmy, bardzo długo trzymaliśmy bliski wynik. Dobrze jednak, że potrafiliśmy się podnieść po tej porażce i wygrać z Niemcami – dodaje Domin.
Kolejnym rywalem Polaków będzie Szkocja (niedziela, godz. 22:00 czasu polskiego), której kapitanem jest 27-letni Ross Whyte.
- Mecz Szkocji z Polską na Mistrzostwach Świata Mężczyzn będzie wspaniałym widowiskiem. Z przyjemnością będę go oglądać – mówi specjalnie dla PFKC Eve Muirhead, złota medalistka igrzysk olimpijskich (2022), mistrzostw świata (2013) i mistrzostw Europy (2011, 2017). – Dla obu drużyn to debiutanckie występy (zespół Whyte’a też jeszcze nigdy nie grał w MŚ – przyp. PFKC), a dla polskiej reprezentacji to niesamowite osiągnięcie, że po raz pierwszy w historii bierze udział w czempionacie. Po wizycie w Polsce w 2024 roku w ramach OCT wiedziałem, że niedługo jakaś wasza drużyna awansuje do mistrzostwa świata. Dwa lata później udało się ekipie Konrada! To dla wszystkich powód do dumy i cieszę się, że zapisali się w historii światowego curlingu – dodaje legendarna zawodniczka.
Dotychczasowe wyniki MŚ w Ogden:
Sesja 1.: Szwecja – Szkocja 6:5, Kanada – Korea 5:2, Chiny – Czechy 8:7, Japonia – Norwegia 6:4;
Sesja 2.: Szwajcaria – Polska 11:9, Japonia – Szkocja 7:5, Niemcy – USA 10:5, Kanada – Włochy 9:2;
Sesja 3.: USA – Korea 9:8, Szwajcaria – Norwegia 8:1, Szwecja – Włochy 9:4, Niemcy – Czechy 8:7 (po ekstra endzie)
Sesja 4.: Czechy – Norwegia 6:5, Szwecja – Chiny 9:2, Szkocja – Kanada 8:3, Korea – Polska 7:4;
Sesja 5.: Włochy – Chiny 7:4, Polska – Niemcy 11:4, Szwajcaria – Japonia 8:3, Szkocja – USA 6:4.
Mecze reprezentacji Polski transmitowane są na antenach Polsatu Sport oraz Eurosportu. Wybrane spotkania dostępne będą na żywo, a także w powtórkach. Wszystkie mecze można śledzić również poprzez oficjalne serwisach Światowej Federacji Curlingu, a wyniki dostępne będą na stronach Polskiej Federacji Klubów Curlingowych.
Terminarz reprezentacji Polski wg. czasu środkowoeuropejskiego (CET)
28 marca, godz. 2:00 – Polska – Szwajcaria
28 marca, godz. 21:00 – Korea – Polska
29 marca, godz. 3:00 – Polska – Niemcy
29 marca, godz. 22:00 – Szkocja – Polska
30 marca, godz. 17:00 – Polska – Kanada (Polsat Sport 1)
30 marca, godz. 22:00 – Polska – Czechy
31 marca, godz. 17:00 – Polska – Norwegia
31 marca, godz. 22:00 – Włochy – Polska (Polsat Sport 1 i Eurosport 2; powtórki: 1 kwietnia 8:30 Polsat Sport 2, 10:30 Eurosport 1)
1 kwietnia, godz. 17:00 – Polska – USA (Polsat Sport 2; powtórki: 22:00 Polsat Sport 3, 2 kwietnia 8:30 Polsat Sport 2)
2 kwietnia, godz. 3:00 – Polska – Szwecja
2 kwietnia, godz. 17:00 – Japonia – Polska
3 kwietnia, godz. 3:00 – Chiny – Polska (Polsat Sport 1; powtórka 7:00 Polsat Sport 2)
akk (fot. World Curling Federation)
